Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2019

Dźwięk tygodnia: Cieszynianka napierdziela „Rosamundę”

Obiecałem sobie unikać dźwięków muzycznych. W końcu to zbyt oczywista sprawa (nawet nie wspominając o kwestii copyrightów). Jednak tym razem nie oprę się tej pokusie. Oto orkiestra dęta Cieszynianka. Młodzi i starzy, są z obu brzegów Olzy. Choć są Czechy i Polska, były Austria i Niemcy, a na dokładkę gdzieś Słowacja, to chcąc nie chcąc powietrze jest jedno i te oddechy się mieszają. Więc po krótkim wprowadzeniu kapelmistrza dmą w dęciaki i oto jest super szlagier! „Rosamunde”. Albo raczej „Škoda lásky”. Albo „Szkoda miłości”. Dla internacjonałów „Beer Barrel Polka”. Przy tej okazji przypominamy publiczności w cieszyńskim Domu Narodowym (tak!), że polka to taniec czeski, choć ta konfuzja wynikająca z nazwy w zasadzie jest tu bardzo na miejscu. Cieszyn, to dwa miasta w pakiecie: polskie i czeskie. Niby względnie niewielkie, jakieś 36 tysięcy ludzi. Znaczy się po polskiej stronie, bo jeśli dodać Český Těšín, to razem będzie ponad 60 tysięcy. Ale ja tego nie powiedziałem, bo pewnie nie w…

Dźwięk tygodnia: Ogród smaków Pani Marii

Pani Maria wyciąga twardo oprawną księgę i chętnie dzieli się jej sekretami. Wskazuje kolejne autografy – tu podpisał się rektor, tu znany aktor (powiedzmy Holoubek), a tu Margaret Thatcher. Podano jej chłodnik na kefirze. Ryzykownie, bo przecież w angielskiej kuchni wszystko, co kiszone lub fermentowane to "szajst" – właśnie tak pani Maria wymawia to słowo. Tymczasem „Żelaznej Damie” smakowało. I trudno się dziwić, znając tutejszą kuchnię. Spotkanie uwiecznia obraz na ścianie. Jeszcze niedawno było to niemal centrum dowodzenia uczelnianym światem. Historycy i archeolodzy, ale także filolodzy i ekonomiści schodzili się na obiady. Studenci, doktoranci, adiunkci, docenci, profesorowie wykupywali żetonik, zamieniany na posiłek. Idea universitas w pełnym rozkwicie w Ogrodzie smaków Pani Marii, dostępnym dla wszystkich do dziś. Kto akurat nie spotka pani Marii in carne e ossa w jej ogrodzie, ten nie doświadczy tych opowieści. Raczej usłyszy cały ten ambience: pobrzękiwanie taler…

Dźwięk tygodnia: Akiwa Eger i zgiełk

W grudniu 1803 roku umiera jeden z klasyków weimarskich Johann Gottfried Herder. W tym samym roku w Poznaniu, w okolicach dawnej Muszej Góry, wybucha pożar. Przyspiesza on modernizację okolic placu, który dziś nosi nazwę Wolności. Wtedy zlikwidowano tamtejszy cmentarz żydowski. Jego następca powstał na przedmieściach, przy ul. Głogowskiej. Trochę ponad sto lat później, w 1905 roku, tuż przy południowo-zachodnim murze cmentarza wzniesiono kamienice wzdłuż nowo wytyczonej ulicy. Z widokiem na nagrobki, w tym jeden – jeśli można tak powiedzieć – szczególnie zasłużony, należący do rabina Akiwy Egera. Z okien tych samych kamienic, przy właśnie tej ulicy, noszącej dziś imię Śniadeckich, a wtedy Herdera, tego samego, który zmarł tuż przed założeniem cmentarza, tego samego, który myślał o historii, jako realizacji boskiego planu, można było obserwować dewastacje cmentarza, dokonywaną metodycznie przez rodaków filozofa. Kirkut zaczął też znikać z planów i map, już od około 1940 roku oznaczan…

Dźwięk tygodnia: Metro de Madrid (albo jakieś inne)

Metro w Madrycie ma 1698 schodów ruchomych – ponoć najwięcej na świecie. Można z nich skorzystać na większości z 301 stacji. W tym roku Metro de Madrid obchodzi swoje stulecie. Jest na tyle stare, że ruch w nim pozostał lewostronny. Po ulicach stolicy Hiszpanii jeździ się bowiem po prawej stronie dopiero od 1924 roku. Stop. Właściwie kogo to obchodzi? Metro to coś, czego oczekuje się od poważnych metropolii. Najlepiej by było McDonaldem transportu publicznego – wszędzie takie samo. To wzorzec nie-miejsca. Dystopijny podziemny skażony świat łączy się tu z utopijną wizją o możliwościach szybkiego przemieszczania. Nawet słynny plan londyńskiego metra Harry’ego Becka, który dał początek innym takim schematom, sprzyja poczuciu pozornego skracania dystansów. Oddalenie kropek-stacji nie odpowiada przecież prawdziwym odległościom. Geografia pokonana w ciemnych tunelach. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. No, może z wyjątkiem Moskwy. Tak więc siedzę na stacji Quintana (jak ten molester…