Przejdź do głównej zawartości

Dźwięk tygodnia: Gorzowskie per aspera ad astra


Pekaes to doznanie wielozmysłowe, szczególnie w listopadzie. Autobus czeka, jego diesel jeszcze zgaszony. Mglisty wilgotny chłód, wdziera się do środka i toczy walkę z elektryczną suchością nieopamiętanego ogrzewania. To gwar rozmów o zatrudnieniu lub co gorsza jego braku, a także o zięciach i szwagrach. Szmer kurtek oblekające ciała moszczące się w fotelach w chemicznych kolorach. Szelest foliowych toreb w żółtawym półmroku. Czasem ktoś kaszlnie, czasem brzęknie messenger. Towarzyszy temu zwykle radio, a w nim te różne Podsiadły, wsiadły i wysiadły.
Ta trasa będzie raczej krótka, ledwie 13 km. Otóż Gorzów Wielkopolski, stolica województwa lubuskiego (oczywiście pamiętamy o Zielonej Górze), jest pozbawiona kolei. By się z niego wydostać należy wsiąść w pekaes, dojechać do Santoka, gdzie Noteć łączy się z Wartą, a z Santoka koleją żelazną, hen, dalej w świat. Dajmy na to do Krzyża, skąd można złapać przesiadkę nawet do takiego Poznania.
Wszystko to przez remont. Potrwa do 2020 roku. Ale potem będzie już tylko lepiej, łatwiej i szybciej. Per aspera ad astra.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

nie-miejscownik: Antoninek - przewodnik alternatywny

👉 Polub nie-miejsca na Facebooku 👈
Dlaczego Antoninek? W końcu to zupełnie zwyczajna dzielnica na obrzeżach Poznania? Ponieważ nie ma miejsc nieciekawych, są tylko takie, którym nie poświęca się dość uwagi. Każdy krajobraz nosi bowiem w sobie historie ludzi, ich wyobrażeń, tego jak chcieli i dalej chcą upiększać swoje otoczenie. O tym chcemy opowiedzieć w nie-miejscowniku, czyli przewodniku po zakątkach niedocenionych, niepoznanych lub wręcz zapoznanych. Nie znajdziemy tych opowieści w tradycyjnych bedekerach, na próżno ich szukać w błyszczących katalogach biur podróży. Żaden bloger turystyczny podróżniczy nie uwzględnia ich na liście „top dziesięć rzeczy, które musisz zobaczyć w tym mieście”. Choć są tak blisko, to można się tam poczuć obcym osobnikiem, który jest na wszelki wypadek dyskretnie dozorowany, obserwowany zza firanek. Tym, który się rozgląda, choć sam raczej unika kontaktu. Za to rości sobie prawo do łatwych ocen oraz tanich posiłków i noclegów. Jednym słowem – turystą.

Hans Kloss

Dworzec Centralny w Tbilisi. Pełna integracja metra, kolei, kanapek, chaczapuri, legginsów sprzedawanych przez Romki, uryny, kawy rozpuszczalnej Jacobs, centrum handlowego i oczywiście marszrutek. Marszrutnoje taksi - ten wspólny mianownik postsowieckości. Właściwie żadna egzotyka. Zwykłe mikrobusy. Fordy transity, mercedesy sprintery albo te jeszcze starsze T1. Cechy charakterystyczne: ich maski często są obciągnięte czarną dermą. Niekiedy na burcie spore litery, układające się w napisy “VIP Klassen”. Czy były wcześniej? Czy naklejono je później, już po sprowadzeniu busów na Kaukaz, by dodać im prestiżu?
W każdym razie cena stała i przystępna, trasa znana. Jedynie rozkład jazdy jest traktowany swobodniej. Ponieważ całe przedsiębiorstwo przewozowe to często kierowca i marszrutka. By ruszyła musi osiągnąć zatem stopień zapełnienia, gwarantujący opłacalność. Jest to zadaniem “naganiaczy”. Bardziej lub mniej aktywnie wyłapujących miejscowych i turystów, wypytując o cel podróży. I proszę…

Bazar mitów i symboli

Targ w gruzińskim Kutaisi to jedno z najpopularniejszych miejsc w mieście. Przyciąga mieszkańców i turystów-poszukiwaczy lokalnego kolorytu. Choć zajmuje cały kwartał, to najbardziej charakterystycznym budynkiem jest ten na rogu ulic Rustawelego i Paliaszwilego. Nie wyróżnia się wysokością ani formą, jednak trudno go przeoczyć. Na jego frontowej ścianie, wyeksponowanej niewielkim placem, znajduje się monumentalna płaskorzeźba. Rzeźbiarz zastosował konwencję haut-relief. Dodaje to kompozycji ekspresji, bowiem postaci są wyraźnie wysunięte ze ściany. Efektu dodaje również materiał, czyli wyraziście czerwony kamień. Na przechodniów spoglądają dziesiątki monumentalnych postaci i posępnych twarzy, otoczonych rozmaitymi motywami i ornamentami. Tytuł reliefu to "Kolchida", a jego autorem jest Bernard "Franc" Nebieridze, urodzony w 1939 roku gruziński rzeźbiarz, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Tbilisi. Projekt zrealizowano w latach 1979-80. To właśnie koniec lat 70. XX…